O katalogu “Wolgast”

Spójrz na to w ten sposób | Sieh das mal So

Gdzie jesteś
|

Katalog do pobrania

Pobierz katalog – PDF

Wolgast, czyli o poszerzaniu perspektywy 

(kilka słów na temat katalogu powystawowego)

Wolgast! Spójrz na to w ten sposób/Sich das mal So

Teksty: dr Michał Gierke, Kristin Wolf, zdjęcia: Gunnar Gotter, Andrzej Łazowski 

Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość, Szczecin – Wolgast, 2023 r.

Kiedy szczeciński fotografik, Andrzej Łazowski przygotowuje nowy projekt, jako wyniku końcowego można być pewnym kilku rzeczy: dopracowania i spójności najdrobniejszych szczegółów, atmosfery pewnego rodzaju zatrzymania, charakterystycznej dla tego artysty i bogactwa odniesień interpretacyjnych. Tak jest również w przypadku ostatniej wystawy „Wolgast! Spójrz na to w ten sposób/Sich das mal So”, którą zaprezentowano w Szczecinie i w niemieckim Wolgast oraz wydanego równocześnie dwujęzycznego albumu pod tym samym tytułem. Dzięki umiejętnie dobranemu zespołowi twórców, udało się osiągnąć interesujący efekt.

Co widzimy, biorąc do rąk publikację? Przede wszystkim rzuca się w oczy elegancka szata graficzna, a biało-granatowa kolorystyka utrzymana jest konsekwentnie, począwszy od okładki, do ostatniej strony tekstu. Wewnątrz – czarno-białe fotografie ukazujące miasto nad Pianą. Zdjęcia uzupełniają słowa. Na początek mamy kilka wstępnych rozważań: Martina Schroetera – burmistrza i dawnego aktywisty, wspomnianego artysty, Andrzeja Łazowskiego, dra Wojciecha Łopucha – historyka sztuki; Michała Dębowskiego – Miejskiego Konserwatora Zabytków ze Szczecina oraz dra Pawła Migdalskiego, historyka, które odnoszą się do samego Wolgast i wystawy, a także stanowią zapowiedź tego, co czytelnik zobaczy na kolejnych kartach albumu. 

Wreszcie zdjęcia, zestawione obok siebie, niczym po dwóch przeciwnych stronach granicy, autorstwa Polaka – czyli pomysłodawcy przedsięwzięcia – Andrzeja Łazowskiego i Niemca, Gunnara Gottera. Dwadzieścia pięć par obrazów różnego formatu, które towarzyszą nam w wirtualnej podróży po mieście, sprawiedliwie dzieląc się przestrzenią publikacji. Prowadzą nas poprzez karty książki niczym w tańcu, bez cienia rywalizacji, nie bacząc na to, czyja wizja jest zamieszczona jako pierwsza i nie próbując zabiegać o uwagę widza. 

Fotografie są nieme, w ich imieniu przemawiają słowa. Jako wprowadzenie każdej pary (skojarzenie z tańcem dworskim nasuwa się samo, może to wspomnienie dawnego zamku książąt wołogoskich?) pojawia się tytuł i krótki opis. 

Tytuły powtarzają się, nadając publikacji określony rytm (a więc jednak!). Mamy Przestrzeń, Czas, Tożsamość (znowu muszę otworzyć nawias, żeby zwrócić uwagę czytelnika na nieprzypadkowe zestawienie słów, przywołujące nazwę stowarzyszenia, wydawcy albumu), Genius Loci, Cień i Dym. Uzupełniają je refleksje dotyczące architektury, przyrody, sztuki, upływającego czasu i życia. Nie brakuje też konkretnych informacji historycznych, odnoszących się do dziejów miasta oraz malarza epoki romantyzmu urodzonego w Wolgast, Philippa Ottona Runge. Poszczególne zdjęcia są z kolei opisane w taki sposób, żeby delikatnie naprowadzić spojrzenie widza na konkretny odbiór, chociaż autorzy tekstów, dr Michał Gierke i Kristin Wolf, pozostawili dużo miejsca na własną interpretację. Album kończy posłowie Niemki, prezentującej sylwetki obu artystów fotografików, różnice pomiędzy nimi oraz punkty styczne. 

Spróbujemy teraz, niczym turysta spoglądający na dachy budynków z wieży gotyckiego kościoła św. Piotra, przeanalizować publikację na różnych poziomach:

Jak został przedstawiony w albumie bohater opowieści, czyli miasto Wolgast i czego się o nim dowiadujemy? 

Myślę, że prawdziwie i bez ubarwień, chociaż z dużą wrażliwością. Niejako mimochodem poznajemy historię ośrodka nazywanego często „bramą na wyspę Uznam”. Główne informacje dotyczące dziejów zostały przytoczone we wstępie przez dra Migdalskiego, ale nawiązania do przeszłości pojawiają się fragmentarycznie również w innych tekstach, podane w przyjazny sposób, bez encyklopedycznej powagi. Na kartach publikacji widzimy charakterystyczne budynki i miejsca. Najczęściej pojawia się majestatyczna bryła kościoła St.Petri, od stuleci dominującego nad panoramą starówki. Świątynię oglądamy z różnych perspektyw, obiektyw aparatu zajrzał również do wnętrza. Nic dziwnego, kościół jest najważniejszym zabytkiem Wolgast, dawną nekropolią książęcą i jednym z niewielu obiektów średniowiecznych, które przetrwały po wielkim pożarze w 1713 r. 

Czy album może pełnić funkcję przewodnika turystycznego? Tak, ale pod warunkiem, że lubimy zwiedzać niespiesznie, spacerować, gdzie nas nogi poniosą, „chłonąć” przestrzeń wszystkimi zmysłami.

Fotograficy, Gotter i Łazowski, przemierzyli całe miasto, uwieczniając to, co ich urzekło, niekoniecznie najbardziej typowe widoki. 

Z historycznej zabudowy, oprócz wspomnianego kościoła, artyści pokazali brukowane uliczki z małymi kamieniczkami, barokowy ratusz. Widzimy budynki w konstrukcji ryglowej, spichlerze, młyn… Widoki zabytków są przefiltrowane przez uważne oczy artystów, często więc otrzymujemy jedynie niewielki fragment architektury, ale taki, który z jakichś powodów przykuł uwagę autorów zdjęć. Chcąc zrekonstruować całość, musimy samodzielnie wykonać pracę, chociaż – zaznaczę od razu – nie jest to konieczne, gdyż takie sensualne poznawanie miasta wydaje się bliższe naturalnej percepcji człowieka i automatycznie zapada w pamięć. Fotograficy wyszli też poza ścisły obszar starówki. Wyspa Zamkowa, port, okolice stoczni Peene-Werft, stary cmentarz ze średniowieczną kaplicą św. Gertrudy, park miejski … W albumie odnajdziemy wszystkie najważniejsze punkty dawnej stolicy Księstwa Wołogoskiego. Uderzające jest to, że na zdjęciach, ukazujących efekty pracy rąk ludzkich na przestrzeni wieków, prawie nie widać ludzi. Zamiast realnych postaci możemy za to dostrzec malowane lub rzeźbione sylwetki kobiet i mężczyzn odnalezionych przez artystów w przestrzeni miejskiej. W kilku miejscach „sztuczny tłum” tworzą wielkoformatowe zdjęcia reklamowe umieszczone w witrynie sklepowej lub blendzie, urozmaicającej gładką elewację ściany. 

Wolgast nie jest dużym ani ludnym ośrodkiem, nie jest też masowo odwiedzane przez turystów. Jak napisałam wyżej, zdjęcia zamieszczone w katalogu przedstawiają miasto w sposób prawdziwy, w jaki faktycznie mogą odebrać je przyjeżdżający. 

Położone zaledwie 2 godziny jazdy samochodem ze Szczecina, przez kilka stuleci było drugą stolicą podzielonego Księstwa Pomorskiego. Ze względu na wspólną przeszłość, obie aglomeracje często są ze sobą porównywane na kartach albumu. Dawna historia, władcy z rodu Gryfitów, architektura zamków (szczecińskiego i nieistniejącego, wołogoskiego), postać słynnej czarownicy, Sydonii, która służąc jako dwórka w Wolgast zakochała się w młodym księciu, a po latach została spalona na stosie w Szczecinie… Paralele pomiędzy ośrodkami autorzy tekstów odnajdywali równie w okresie po II wojnie światowej, kiedy Szczecin i Wolgast znalazły się po przeciwnych stronach granicy. I tutaj dochodzimy do kolejnego poziomu, na którym publikacja może być rozpatrywana: jako próba ponownego zbliżenia i wzajemnego poznania miast, rozdzielonych wskutek decyzji politycznych. Czy próba skuteczna? Na pewno bardzo potrzebna, tak jak inne działania artystyczne, służące stworzeniu nici porozumienia pomiędzy Polską i Niemcami, które od lat podejmuje Andrzej Łazowski. 

Na koniec, rozważając warstwę symboliczną publikacji, ponownie przywołam kolorystykę oraz szatę graficzną książki. Ciemnoniebieski kolor okładki kojarzy się z niebem oraz morzem, ale także ze spokojem, bezpieczeństwem i wolnością. Zacytowany w jednym fragmencie opis blasku gwiazdy można odnieść do widoku flagi Unii Europejskiej i wartości, jakie niesie ze sobą ten związek państw, w tym działań integracyjnych, scalających życie na pograniczu. 

Do porozumienia prowadzi wiele dróg, dosłownie i w przenośni, a motyw „drogi” jest bardzo widoczny na różnych poziomach albumu: o skrzyżowaniu oglądanym w dzieciństwie z okna poniemieckiej kamienicy w polskim Szczecinie wspomina we wstępie Andrzej Łazowski; ulice – proste, brukowane, łatane, pokryte asfaltem, skręcające łagodnym łukiem oraz … wodne widzimy na zdjęciach z Wolgast; drogi (albo kolejne etapy do przyjścia) przypominają również wykropkowane linie poprowadzone na kartach książki, na których znajdują się tytuły rozdziałów po polsku i niemiecku. Biegną między napisami i dalej, do krawędzi kartek, jakby próbowały wyjść poza ograniczenia płaszczyzny. W taki sposób na prawdziwych mapach zaznacza się granice tymczasowe, zastosowana symbolika jest tu więc bardzo czytelna. 

Na zupełny koniec chciałabym jeszcze podzielić się moimi skojarzeniami i zachęcić do poszukiwania własnych. Wiele spośród zdjęć publikowanych w albumie przypomina dzieła dawnych mistrzów malarstwa – blask powierzchni wody automatycznie przywołuje płótna impresjonistów; mocne słoneczne światło zestawione z cieniem – kompozycje słynnego Włocha, Chirico; widok ruin czy średniowiecznej kaplicy – twórczość Caspara Davida Friedricha (którym inspirował się Philipp Otto Runge), a zatrzymane w kadrze ujęcia ryglowych domów – obrazy XVII-wiecznych malarzy holenderskich. 

Odniesienia do sztuki nakierowują uwagę odbiorcy na zewnątrz, w stronę kolejnych istniejących warstw interpretacyjnych, a zdjęcia odnajdywane w przestrzeni miejskiej i utrwalane na fotografiach przez Łazowskiego i Gottera mogą być natomiast traktowane jako wejście „głębiej”. Przypominają kalejdoskop. 

Czy wyczerpałam wszystkie możliwości odczytania albumu? Z pewnością nie, ale zależało mi na tym, aby pokazać, w jaki sposób publikacja o mieście staje się pretekstem do poszerzania perspektywy, osobistej i uniwersalnej. 

Monika Kołacz


Wolgast, also einiges über die Erweiterung der Perspektive

(ein paar Worte zum Ausstellungskatalog)

Wolgast! Spójrz na to w ten sposób/Sich das mal So

Texte: Dr. Michał Gierke, Kristin Wolf, Fotos: Gunnar Gotter, Andrzej Łazowski

Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość – Verein Zeit Raum Identität, Szczecin – Wolgast, 2023 

Wenn der in Szczecin lebende Fotograf Andrzej Łazowski ein neues Projekt vorbereitet, kann man sich des Endergebnisses in mehrfacher Hinsicht sicher sein: Raffinesse und Konsequenz bis ins kleinste Detail, eine für diesen Künstler charakteristische Atmosphäre des Festhaltens und eine Fülle von interpretativen Bezügen. So ist es auch bei der neuesten Ausstellung „Wolgast! Spójrz na to w ten sposób/Sich das mal So“, die in Szczecin und in der deutschen Stadt Wolgast gezeigt wurde, und dem gleichzeitig erschienenen zweisprachigen Album mit demselben Titel. Dank einer geschickten Auswahl von mitwirkenden Akteuren konnte ein interessanter Effekt erzielt werden.

Was sehen wir, wenn wir die Publikation in die Hand nehmen? In erster Linie fällt die elegante grafische Gestaltung ins Auge, und die weiß-dunkelblaue Farbgebung wird vom Umschlag bis zur letzten Seite des Textes konsequent beibehalten. Im Innenteil zeigen Schwarz-Weiß-Fotos die Stadt am Peenestrom. Die Fotos werden durch Texte ergänzt. Am Anfang stehen einige einleitende Überlegungen folgender Personen: Martin Schröter – Bürgermeister und ehemaliger Aktivist; der bereits erwähnte Künstler Andrzej Łazowski; Dr. Wojciech Łopuch – Kunsthistoriker; Michał Dębowski – städtischer Denkmalpfleger aus Szczecin; und Dr. Paweł Migdalski, Historiker, die sich auf Wolgast selbst und die Ausstellung beziehen und einen Vorgeschmack darauf geben, was der Leser auf den folgenden Seiten des Albums sehen wird.

Schließlich werden die Aufnahmen eines Polen – d. h. des Initiators des Projekts – Andrzej Łazowski, und eines Deutschen, Gunnar Gotter, wie auf zwei gegenüberliegenden Seiten der Grenze nebeneinander gestellt. Fünfundzwanzig Bildpaare in verschiedenen Formaten begleiten uns auf einer virtuellen Reise durch die Stadt, wobei sie sich den Raum der Publikation gerecht teilen. Sie führen uns durch die Blätter des Buches wie in einem Tanz, ohne einen Hauch von Rivalität, ungeachtet dessen, wessen Vision zuerst erscheint, und ohne zu versuchen, um die Aufmerksamkeit des Betrachters zu konkurrieren. 

Die Fotos sind stumm, die Worte sprechen für sie. Als Einleitung zu jedem Paar (die Assoziation mit einem Hoftanz drängt sich auf, vielleicht eine Reminiszenz an das ehemalige Schloss der Wolgaster Herzöge?) erscheinen ein Titel und eine kurze Beschreibung. 

Die Titel wiederholen sich, was der Publikation einen bestimmten Rhythmus verleiht (also doch!). Wir haben Raum, Zeit, Identität (auch hier muss ich die Klammer öffnen, um die Aufmerksamkeit des Lesers auf die nicht zufällige Aneinanderreihung von Wörtern zu lenken, die an den Namen des Vereins, des Herausgebers des Albums, erinnern), Genius Loci, Schatten und Rauch. Sie werden ergänzt durch Reflexionen über Architektur, Natur, Kunst, Zeit und Leben. Auch an spezifischen historischen Informationen zur Geschichte der Stadt und des in Wolgast geborenen Malers der Romantik, Philipp Otto Runge, mangelt es nicht. Die einzelnen Fotografien sind so beschrieben, dass sie den Blick des Betrachters sanft auf eine gewisse Wahrnehmung lenken, wobei die Autoren der Texte, Dr. Michał Gierke und Kristin Wolf, viel Raum für eigene Interpretationen lassen. Das Album schließt mit einem Nachwort der deutscher Autorin, das Profile der beiden Fotografen, ihre Unterschiede und Berührungspunkte vorstellt.

Wir werden nun versuchen, die Publikation auf verschiedenen Ebenen zu analysieren, wie ein Tourist, der vom Turm der gotischen St.-Petri-Kirche auf die Dächer blickt:

Wie wird der Akteur der Erzählung, d.h. die Stadt Wolgast, im Album dargestellt und was erfahren wir über sie? 

Ich denke, dass sie wahrheitsgemäß und ungeschmückt, aber mit viel Feingefühl dargestellt wird. Nebenbei erfahren wir etwas über die Geschichte des Ortes, der oft als „Tor zur Insel Usedom“ bezeichnet wird. Die wichtigsten Informationen über die Vergangenheit des Ortes finden sich in der Einleitung von Dr. Migdalski, aber auch in anderen Texten kommen bruchstückweise Bezüge zur Vergangenheit vor, die in freundlicher Weise und ohne enzyklopädische Ernsthaftigkeit wiedergegeben werden. Auf den Seiten der Publikation sehen wir charakteristische Gebäude und Orte. Am häufigsten ist das majestätische Gebäude der St.-Petri-Kirche zu sehen, das seit Jahrhunderten die Silhouette der Altstadt dominiert. Wir sehen das Gotteshaus aus verschiedenen Perspektiven, und das Kameraobjektiv blickt auch ins Innere. Kein Wunder, denn die Kirche ist das bedeutendste Baudenkmal von Wolgast, eine ehemalige herzogliche Nekropole und eins der wenigen mittelalterlichen Gebäude, die nach dem großen Brand von 1713 überstanden haben. 

Kann ein Album als Reiseführer dienen? Ja, aber nur, wenn man die Stadt in aller Ruhe besichtigen, vorwärts gehen und den Raum mit allen Sinnen „genießen“ möchte.

Die Fotografen Gotter und Łazowski durchstreiften die ganze Stadt und hielten das fest, was sie faszinierte, nicht unbedingt die typischen Sehenswürdigkeiten. 

Von den historischen Gebäuden zeigten die Künstler neben der bereits erwähnten Kirche gepflasterte Straßen mit kleinen Bürgerhäusern, das barocke Rathaus. Wir sehen Fachwerkhäuser, Getreidespeicher, eine Mühle…. Die Ansichten der Baudenkmäler werden durch die aufmerksamen Augen der Künstler gefiltert, so dass wir oft nur einen kleinen Ausschnitt der Architektur zu sehen bekommen, aber eben einen, der aus irgendeinem Grund die Aufmerksamkeit der Autoren geweckt hat. Wenn wir das Ganze rekonstruieren wollen, müssen wir uns selbst an die Arbeit machen, obwohl – das möchte ich gleich betonen – dies nicht notwendig ist, da eine solche sinnliche Erkundung der Stadt der natürlichen menschlichen Wahrnehmung näher zu liegen scheint und automatisch in das Gedächtnis fällt. Die Fotografen sind auch über den engeren Bereich der Altstadt hinausgegangen. Die Schlossinsel, der Hafen, die Umgebung der Peene-Werft, der alte Friedhof mit der mittelalterlichen St. Gertrud-Kapelle, der Stadtpark … In dem Album finden wir alle Highlights der ehemaligen Hauptstadt des Herzogtums Wolgast. Auffallend ist, dass auf den Fotografien, die die Auswirkungen der menschlichen Arbeit im Laufe der Jahrhunderte zeigen, fast keine Menschen zu sehen sind. Statt realer Figuren sind gemalte oder gemeißelte Silhouetten von Männern und Frauen zu sehen, die von Künstlern im Stadtraum gefunden wurden. An einigen Stellen wird die „künstliche Menschenmenge“ durch großformatige Werbefotografien in einem Schaufenster oder einer Blende erzeugt, die einer glatten Fassade Abwechslung verleihen. 

Wolgast ist weder ein großes oder stark bevölkertes Zentrum, noch wird es massiv von Touristen besucht. Wie ich oben schrieb, zeigen die Bilder im Katalog die Stadt so, wie sie von Besuchern tatsächlich wahrgenommen werden kann. 

Sie liegt nur 2 Autostunden von Szczecin entfernt und war mehrere Jahrhunderte lang die zweite Hauptstadt des geteilten Herzogtums Pommern. Aufgrund ihrer gemeinsamen Vergangenheit werden die beiden Orte auf den Seiten des Albums oft miteinander verglichen. Die alte Geschichte, die Herrscher vom Greifen-Geschlecht, die Architektur der Schlösser (Szczecin und das heute nicht mehr existierende Schloss Wolgast), die berühmte Hexe Sidonia, die sich in Wolgast in einen jungen Herzog verliebte und Jahre später in Szczecin auf dem Scheiterhaufen verbrannt wurde… Parallelen zwischen den Zentren fanden die Autoren der Texte auch in der Zeit nach dem Zweiten Weltkrieg, als sich Szczecin und Wolgast auf gegenüberliegenden Seiten der Grenze befanden. Damit kommen wir zur nächsten Ebene, auf der die Publikation betrachtet werden kann: als ein Versuch, die durch politische Entscheidungen getrennten Städte wieder zusammenzubringen und einander kennenzulernen. Ist dieser Versuch gelungen? Er ist sicherlich sehr notwendig, ebenso wie andere künstlerische Bemühungen um eine Verständigung zwischen Polen und Deutschland, die Andrzej Łazowski seit Jahren anstrebt. 

Schließlich möchte ich bei der Betrachtung der symbolischen Ebene der Publikation noch einmal auf die Farbgebung und die grafische Gestaltung des Buches eingehen. Die dunkelblaue Farbe des Einbands wird mit dem Himmel und dem Meer, aber auch mit Frieden, Sicherheit und Freiheit assoziiert. Die in einem Fragment zitierte Beschreibung des Strahlens des Sterns kann mit dem Anblick der Flagge der Europäischen Union und den Werten in Verbindung gebracht werden, die dieser Zusammenschluss von Staaten mit sich bringt, einschließlich der Integrationsmaßnahmen, die das Leben an der Grenze zusammenführen. 

Zur Verständigung führen viele Wege, buchstäblich und im übertragenen Sinne, und das Motiv des „Weges“ ist auf verschiedenen Ebenen des Albums sehr präsent: Andrzej Łazowski erwähnt in der Einleitung die Kreuzung, die er als Kind vom Fenster eines ehemaligen deutschen Mietshauses im polnischen Szczecin aus gesehen hat; Straßen – gerade, gepflastert, geflickt, asphaltiert, mit einem sanften Bogen abbiegend und … Wasserwege sind auf den Aufnahmen von Wolgast zu sehen; an Wege (oder aufeinanderfolgenden Etappen) erinnern auch die gestrichelten Linien auf den Seiten des Buches, auf denen die Kapiteltitel auf Polnisch und Deutsch stehen. Sie verlaufen zwischen den Beschriftungen und weiter bis zu den Seitenrändern, als ob sie versuchen würden, die Grenzen der Fläche zu überschreiten. Auf diese Weise werden auf echten Landkarten vorläufige Grenzen markiert, so dass die hier verwendete Symbolik sehr deutlich ist. 

Abschließend möchte ich meine Assoziationen mit Ihnen teilen und Sie anregen, nach Ihren eigenen zu suchen. Viele der Fotografien in diesem Album erinnern an die Werke der alten Maler – der Glanz der Wasseroberfläche erinnert automatisch an die Gemälde der Impressionisten; starkes Sonnenlicht im Zusammenspiel mit Schatten – die Kompositionen des berühmten Italieners Chirico; der Blick auf Ruinen oder eine mittelalterliche Kapelle – die Werke von Caspar David Friedrich (der sich von Philipp Otto Runge inspirieren ließ), und Aufnahmen von Fachwerkhäusern – Gemälde der holländischen Maler aus dem 17. Jahrhundert. 

Die Verweise auf die Kunst lenken die Aufmerksamkeit des Betrachters nach außen, auf weitere bestehende Deutungsschichten, während die im Stadtraum vorgefundenen und von Łazowski und Gotter fotografisch festgehaltenen Bilder eher als Einstieg „in die Tiefe“ verstanden werden können. Sie ähneln einem Kaleidoskop. 

Habe ich alle Möglichkeiten der Lektüre des Albums ausgeschöpft? Sicherlich nicht, aber ich wollte zeigen, wie eine Publikation über die Stadt zu einem Vorwand wird, um die persönlichen und universellen Perspektiven zu erweitern. 

Monika Kołacz


Więcej aktualności

Jesteśmy dzięki Wam, z Wami i dla Was. Będziemy prowadzić nasze działania tak długo, jak będzie to służyć innym.
Social media
Kontakt
Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość
ul. Poniatowskiego 33d,
71-111 Szczecin
NIP: 8512899835
KRS: 0000204013
REGON: 812710380
Logo Komitet do Spraw Pożytku Publicznego
Logo NIW
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach rządowego programu wspierania rozwoju organizacji poradniczych na lata 2022-2033
Logo Organizacje Poradnicze